Instrument płatniczy
Monitor Prawa Bankowego 2022/07-08 Lipiec - Sierpień

Postęp technologiczny w zakresie usług płatniczych przyspiesza, zmieniają się rynkowe trendy stosowania dotychczasowych rozwiązań, a także pojawiają się zupełnie nowe usługi. Z założenia więc regulacja usług płatniczych miała i powinna być „neutralna technologicznie”, tak aby wprowadzone instytucje i zasady świadczenia usług mogły być stosowane w dłuższym okresie, pomimo dynamicznych zmian. Jednym z fundamentów neutralności technologicznej jest odpowiednie formułowanie definicji podstawowych pojęć – w taki sposób, aby wskazywały one na konstrukcyjne elementy danego pojęcia oraz pozwoliły realizować cel jego wprowadzenia, pomimo zmieniającego się otoczenia rynkowego.
Wojciech Iwański
Z tej perspektywy powinniśmy patrzeć na jedno z podstawowych pojęć w regulacji usług płatniczych, tj. pojęcie instrumentu płatniczego, wyznaczając zakres jego zastosowania oraz rozpatrując, często bardzo skomplikowane, stany faktyczne, w których to pojęcie się pojawia.
Tło historyczne – elektroniczne instrumenty płatnicze i usługi bankowości elektronicznej
- Czym mogę służyć? – spytał jeden z droidów.
- Piwo z beczki – odparł Ratua.
- Dwa kredyty. Pański numer debetowy?
- Gotówka. – Ratua wrzucił dwie monety do szufladki, która wysunęła się z korpusu droida[1].
Aby lepiej zrozumieć obecnie stosowane pojęcie instrumentu płatniczego, także w kontekście pojawiających się nowych rozwiązań płatniczych, należy sięgnąć do jego genezy – zarówno w prawie europejskim, jak i regulacjach na poziomie krajowym. Jak zostanie omówione w dalszej części analizy, tło historyczne ma niebagatelny wpływ na rynkowe podejście do rozumienia „instrumentu płatniczego” – często odrywające się od zmian na poziomie legislacyjnym.
Zalecenie 97/489
Historycznie pojęciem poprzedzającym pojęcie instrumentu płatniczego był „elektroniczny instrument płatniczy”. Na poziomie unijnym pojawiło się ono w Zaleceniu 97/489[2]. W Polsce przepisy Zalecenia 97/489 zostały implementowane w ustawie o elektronicznych instrumentach płatniczych[3].
Zalecenie 97/489 definiowało elektroniczny instrument płatniczy jako instrument umożliwiający jego posiadaczowi dokonywanie transakcji, o których mowa w art. 1(1) tego Zalecenia (tj. przelewów środków oraz wpłat). Obejmowało to zarówno instrumenty płatnicze dostępu zdalnego, jak i instrumenty pieniądza elektronicznego [art. 2 (a) Zalecenia 97/489].
Przez „instrument płatniczy zdalnego dostępu” należało rozumieć „instrument umożliwiający posiadaczowi dostęp do środków pieniężnych znajdujących się na jego rachunku w danej instytucji, za pomocą którego można dokonać płatności na rzecz odbiorcy, oraz, zazwyczaj, wymagający indywidualnego kodu identyfikacyjnego lub jakiegokolwiek innego dowodu identyfikacji. Obejmowało to, w szczególności, karty płatnicze (zarówno karty kredytowe, debetowe, opóźnionej płatności, jak i rozliczeniowe) oraz użycie bankowości telefonicznej i domowej” [art. 2 (b) Zalecenia 97/489][4].
Zalecenie 97/489 wprowadzało więc definicję, która z jednej strony sugerowała szerokie podejście do tematu (obejmowała bowiem zarówno instrumenty fizyczne, takie jak karty płatnicze, jak i „użycie bankowości telefonicznej i domowej”), ale z drugiej strony była nieprecyzyjna, wadliwie sformułowana (błąd definicyjny idem per idem – instrument oznacza instrument) oraz kazuistyczna – poprzez odwołanie do funkcjonujących w danym czasie rozwiązań produktowych i technologicznych, z których przynajmniej część wyszła niebawem z użytku.
Ustawa o elektronicznych instrumentach płatniczych
Polska implementacja Zalecenia 97/489 wprowadziła definicję częściowo odmienną, choć niepozbawioną dalszych wad. Zgodnie z art. 2 pkt 4 u.e.i.p. elektroniczny instrument płatniczy oznaczał każdy instrument płatniczy, w tym z dostępem do środków pieniężnych na odległość, umożliwiający posiadaczowi dokonywanie operacji przy użyciu informatycznych nośników danych lub elektroniczną identyfikację posiadacza niezbędną do dokonania operacji, w szczególności kartę płatniczą lub instrument pieniądza elektronicznego.
Definicja ta, podobnie jak jej unijny pierwowzór, była wadliwie sformułowana (ponownie idem per idem), choć starano się wprowadzić pewne wyraźne elementy konstrukcyjne. Mianowicie wskazywała ona na dokonywanie operacji „przy użyciu informatycznych nośników danych” oraz „elektroniczną identyfikację posiadacza niezbędną do dokonania operacji”, które to elementy były konieczne do uznania danego instrumentu za „elektroniczny instrument płatniczy”.
Jednocześnie polska ustawa wprowadziła odrębne pojęcie „usług bankowości elektronicznej”[5]. Zgodnie z art. 29 u.e.i.p. przez umowę o usługi bankowości elektronicznej: 1) bank zobowiązywał się do zapewnienia dostępu do środków pieniężnych zgromadzonych na rachunku za pośrednictwem urządzeń łączności przewodowej lub bezprzewodowej wykorzystywanych przez posiadacza, a także do wykonywania operacji lub innych czynności zleconych przez posiadacza; 2) posiadacz upoważniał bank do obciążania jego rachunku kwotą dokonanych operacji oraz należnymi bankowi opłatami i prowizjami albo zobowiązywał się do zapłaty należności na rachunek wskazany przez bank, w określonych terminach[6].
Tak szeroka regulacja usług bankowości elektronicznej, obejmująca m.in. przepis skonstruowany podobnie do przepisów określających essentialia negotii umów nazwanych, doprowadziła niektórych komentatorów do konkluzji, że umowa o usługi bankowości elektronicznej stanowiła samodzielną umowę nazwaną[7]. Ponadto, według dominującego poglądu, pierwszy raz wyrażonego w uzasadnieniu projektu u.e.i.p.[8], a następnie niemal jednogłośnie i bezkrytycznie powtarzanego przez komentatorów[9], usługi bankowości elektronicznej stanowiły jeden z rodzajów elektronicznego instrumentu płatniczego. Miały o tym świadczyć argumenty natury systemowej (umiejscowienie przepisów o usługach bankowości elektronicznej) oraz sformułowania Zalecenia 97/489, kt (...)